sobota, 24 lutego 2018

drzwiami w twarz - technika - case study - negocjacje ceny

Tchnika opisana przez R. Cialdiniego jako sytuacja, w której wychodzimy od nierealnej propozycji, żeby uzyskać relatywnie mniej bez poczucia drugiej strony, że nasza prośba jest wygórowana.


Jechaliśmy sobie do serwisu sprężarek w okolicy Nowego Sącza i strzelił nam pasek osprzętu.
Chąc, nie chcąc musieliśmy znaleźć jakiegoś mechanika i zjechać do warsztatu. Mechanik wiedział, ze będziemy negocjować ponieważ oszacował nam cenę na około 300zł, a wyszło mu więcej.

 Przyszło do płacenia, podchodzę i pytam ile wychodzi za części i naprawę?

- 500zł odpowiada mechanik
- nie no jak to? (moja reakcja)
- żartuję .... 385zł , gotóweczka?
- no niech mnie Pan nie straszy



Bardzo sprytne zastosowanie techniki drzwiami w twarz  żeby klient zapomniał o tym, że początkowo liczył się z mniejszym kosztem.

wtorek, 2 maja 2017

Główne kategorie Narzędziownika Zawodowych sprzedawców





jeśli chcesz mieć dostęp do materiałów archiwalnych w formie audio lub video - napisz do nas na biuro(at|zawodowisprzedawcy(kropka)pl
jak tylko powstanie nowy serwis z bazą wiedzy handlowej - damy Ci znać.

Eksperyment z podcastami - Handlowe Espresso

Zaczynamy eksperymentować z nową formą przekazu jakim jest podcast. Oto pierwsza odsłona stanowiąca bardziej test co jeszcze jest potrzebne oraz jak budować treść.


Cykl Handlowe Espresso ma być serią podcastów, aby móc sobie pobrać skoncentrowaną dawkę wiedzy w danym tygodniu i przesłuchać w drodze do pracy. Ponieważ dobrzy handlowcy nie mają czasu na szkolenie się w tygodniu w godzinach 8-16, więc trzeba to jakoś obejść. Bo bez utrwalania wiedzy zbudowanie nawyków i pamiętanie o pewnych tematach nigdy się nie wydarzy. 

Ze swojej strony będę pracować nad formą i treścią przekazu.





poniedziałek, 21 listopada 2016

co robić gdy osoba decyzyjna... nie żyje

Czyli o typowej ściemie handlowej, którą karmią nas klienci.

Mówi się, że wszyscy kłamią. Jest to prawda, szczególnie w kontaktach klient i handlowiec. Pytanie dlaczego kłamią? i jak się przed tym bronić?

- odpowiadając na pierwsze pytanie, powodów może być wiele, wypisaliśmy, te które zweryfikowaliśmy w procesie badania firm za pomocą "tajemniczego klienta". Zostało zadane prodte pytanie "czy zdarza Ci się okłamać handlowca oraz czemu to robisz?". Najczęstsze powody kłamstwa to, przekładając na język handlowy:
  • brak dobrego rapportu
  • brak zaufania do handlowca
  • brak odczuwania silnej potrzeby zakupu - oglądam i orientuję się 
  • chęć porównania oferty i utwierdzenie się w wyborze innego dostawcy
  • brak wystarczającej wartości dodanej przy danym poziomie ceny
  • słowotok i gadatliwość handlowca
  • jawna manipulacja emocjami klienta
  • zbyt silny nacisk na klienta
  • brak zaangażowania handlowca - odpuszczenie tematu 
Najciekawsze obiekcje  klientów jakie słyszeliśmy:

  • Nie może Pan rozmawiać z osobą decyzyjną bo nie żyje
  • Jestem w łazience i będę myć ręcę
  • Nie ma mnie dzisiaj dla nikogo 
  • Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nic od Pana nie kupię 
  • Ja nie potrzebuję, po c*** do mnie dzwonicie


Jeśli chcecie poszerzyć temat o to dlaczego tak się dzieje to zapraszam do zapoznania się z materiałami dotyczącymi obiekcji na play-liście Atomy sprzedaży:


Pozdrawiam 
Maciej


niedziela, 13 listopada 2016

Jak zyskać większą kontrolę w każdej rozmowie handlowej?

Jest wiele technik związanych z wywieraniem wpływu. Do tego wpisu zainspirował mnie film, który puszczamy również, na studiach  z zarządzania sprzedażą:


W jaki sposób zyskać kontrolę w rozmowie handlowej:

  • Zadawaj pytania i egzekwuj odpowiedzi - pamiętaj, albo Ty przesłuchujesz albo jesteś przesłuchiwany, jeśli tylko odpowiadasz na pytania nie poznasz potrzeb klienta, nie dowiesz się o tym w jakiej jest sytuacji. Dobre pytania pozwalają nadać kierunek rozmowie.
  • Bądź konkretny - jeśli uznasz, że klient nie jest "Twoim klientem" - czasami zyskowniej jest odpuścić i zająć się klientami, którzy chcą kupić. (więcej o intencji znajdziesz tutaj)
  • cisza jest Twoim sprzymierzeńcem  - jeśli już uda Ci się zadać pytanie, nie odpowiadaj na nie, nie tłumacz go, nie dopowiadaj - zamknij się i słuchaj odpowiedzi. Słowotok to Twój wróg. 

Powyższy film pokazuje lekko przerysowaną sytuację natomiast z setek przesłuchanych i tysięcy wykonanych rozmów handlowych wynikają  podobne wnioski co po obejrzeniu filmiku:
- klient nie ma czasu  na rozmowę i zazwyczaj nie chce rozmawiać w pierwszej chwili bo ma inne sprawy
- trzeba złamać jego wzorzec, skupić jego uwagę i zainteresowanie aby nas wysłuchał 
- szczera - ekologiczna intencja  pomaga otworzyć relację z klientem i pomaga w tym błyskawiczna kwalifikacja czy osoba, z którą rozmawiamy jest właściwą, aby kupić 
- reguła zaangażowania i konsekwencji to potężne narzędzie 
- stan emocjonalny i nasz wpływ na ten stan ma istotne znaczenie na decyzje klienta - nie jesteśmy racjonalni, chyba, że odpowiadamy za zakupy firmowe i mamy dokładnie wyznaczone kryteria decyzyjne i warunki brzegowe, które są nieprzekraczalne




Co programuje 90% odmów klienta w procesie rozmowy handlowej?


Większość handlowców dostaje od szefów polecenia, które tak naprawdę” torpedują” wszystkie ich działania typu. „sprzedaj, opchnij”, a klient to wyczuwa. Klient jest jak rekin, wyczuwa nasz zamiar, wyczuwa naszą intencję, jak rekin krew. Cześć handlowców potrafi to maskować. Natomiast, w sytuacji kiedy klient odkrywa jaki jest powód działania handlowca, traci zaufanie do niego. Co jest problemem ? Handlowcy ogólnie nie mają problemu z niczym, ale nie wiedzą dlaczego klienci nie odbierają od nich telefonu, dlaczego nie chcą się spotkać, nie mają pojęcia dlaczego klient umówił się na spotkanie, ale później się rozmyśla, nie podejmuje decyzji przez kilka dni, albo po prostu przestaje odbierać telefon.

Dajmy narzędzie, które pozwala zwiększyć szansę na domknięcie transakcji, nawet przed samym spotkaniem. Dlaczego to jest istotne, dlaczego to jest ważne ? Będąc w procesie kupowania , kiedy dzwoni do nas handlowiec, zachowujemy się naturalnie. Zazwyczaj rozłączamy się. Natomiast, idąc na spotkanie handlowe, dzwoniąc do potencjalnych klientów, robiąc prospekty, umawiając spotkanie, będąc po tej „drugiej stronie”, liczymy na to, łudzimy się, że klient odbierze nas inaczej, że klient poczuje się inaczej niż my w sytuacji, kiedy to nam ktoś chce coś „wcisnąć”. To nie ma absolutnie żadnego sensu. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że żaden z klientów nie powie nam: „ja czuję, że pan ma złą intencję; czuję, że dzwoni pan by sztucznie podtrzymać naszą relację, której nie ma, bo panu nie ufam na tyle, żeby podjąć decyzję; bo ma pan gdzieś moje wątpliwości, moje obawy, które tak naprawdę mam w sobie, pan je „zbija”, a nie interesuje pana skąd one wynikają, udaje pan, że mnie słucha, a i tak wiadomo do czego to prowadzi, chce mi pan coś sprzedać ”.

Dzwoni do mnie mnóstwo handlowców, których celem jest coś „opchnąć”, nie wiedząc, czy mam potrzeb e w danym obszarze, który oni ofertują, nie budują zaufania, nie budzą mojego zaufania, manipulują, kłamią, że tylko chcą umówić spotkanie i nie będą mi nic sprzedawać, po czym „wciskają ten sam kit” i tak samo próbują manipulować w trakcie spotkania. Wydaje im się, że jeżeli kiedyś ktoś ich nauczył jak stosować technikę pozornego wyboru lub regułę konsekwencji , a tak naprawdę trafiają na mało asertywnych klientów, a główną ich strategia jest zmęczyć klienta, to wszyscy będą od nich kupować.


Z całym szacunkiem, normalny klient nie powie wam „widzieliśmy się tylko raz, nie wiem jaką mogę mieć korzyść ze spotkania, jak będę chciał kupić jakieś ubezpieczenie, to jest 50-ciu innych ludzi, którym ufam w tym momencie bardziej niż panu/pani, wiec dlaczego miałbym podpisywać umowę właśnie z panem/panią”. Klient tego nie mówi, ale zastanówmy się, co sami potrzebujemy wiedzieć jako klient, jeżeli sami chcemy pójść na spotkanie z handlowcem. Klient potrzebuje mieć dobry POWÓD, żeby się z nami spotkać. Na tym polega język korzyści. Teraz trzeba podjąć decyzję, czy lepiej jest mieć intencje, powód, który odstrasza od nas klientów, czy który przyciąga do nas klientów. Pytanie, czy umawianie spotkań bez celu przekonałoby jakiegoś konkretnego przedsiębiorcę, by poświecił 2 godziny czasu na opisanie swojej życiowej sytuacji osobie, której nie zna, którą widzi pierwszy raz w życiu na oczy, tylko po to, aby zabrać żonie z budżetu domowego 200 zł. W ten sposób moi klienci widzieli usługę jaką są ubezpieczenia. Dlatego, poświęciliśmy sporo czasu na to, aby znaleźć klucz w jaki sposób budować ZAUFANIE. Jednym z elementów zaufania jest INTENCJA. Po pierwsze, klient wyczuwa naszą intencję, tak samo jak rekin wyczuwa krew w zbiorniku wodnym. Po drugie, klient nam o tym nie powie. Po trzecie, intencja musi być dobra zarówno dla klienta, jak i dla nas samych. Umiejętność określania intencji jest jedną z 44-ech podstawowych kompetencji zawodowego sprzedawcy. Osobiście przebadałem kilkaset godzin rozmów handlowych w ponad pięćdziesięciu firmach. Sam sprzedaję minimum 6 godzin dziennie i zawsze pojawia się ten sam wzorzec. Handlowiec, który idzie z intencją by sprzedać, ma problem z budowaniem zyskownej relacji i większość klientów ocenia go jako osobę, która chce im „coś wcisnąć”. Natomiast handlowiec, skupiający się na badaniu potrzeb klienta, mało zarabia. Dlaczego tak się dzieje? Najważniejsze jest aby intencja była dobra zarówno dla klienta, jak i dla handlowca. Jeśli z tyłu głowy mamy zakodowane „sprzedać”, to czy gdy osiągniemy ten cel, to będziemy zadowoleni? Tak, będziemy. A klient? Wtedy handlowcy mówią „hmm… nie wiem”. Z punktu wiedzenia klienta, intencja „sprzedać” jest raczej słabą intencją u handlowca. Natomiast, czy jeżeli skupimy się tylko na rozwiązywaniu problemów klienta, to czy klient będzie zadowolony? Klient tak, ale pytanie czy my jako handlowcy również, czy nasi przełożeni będą zadowoleni…. a to już nie jest pewne. Musimy wziąć taka intencję, która łączy dwa światy, świat klienta i świat handlowca. Przykładem takiej intencji jest to by rozwiązać istotny problem klienta naszym produktem. Kliencie, od kogo wolisz kupować, od kogoś kto chce ci sprzedać, czy od osoby, która chce rozwiązać jakiś istotny problem w twojej organizacji swoim produktem, komu dasz większy kredyt zaufania?

To w jaki sposób budzić zaufanie, którego kluczową składową jest właśnie intencja, już w kolejnym nagraniu. W kolejnym nagraniu przepis na ZAUFANIE, które jest podstawą w budowaniu RELACJI SPRZEDAŻY i nie tylko. Można go użyć do umawiania spotkań handlowych, na spotkaniach, podczas spotkań branżowych , targów, networkingów, do relacji z innymi ludźmi.

Pełen zapis nagrania na you-tube z przykładami:

Maciej Koper
Zawodowi Sprzedawcy
Czołem!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Rambo sprzedaży, czemu większość firm wysyła handlowców na rzeź?

Jakby to było gdybyś zaczął swoją karierę w sprzedaży 10 lat temu z tym doświadczeniem, które masz teraz? Jakie umiejętności są kluczowe, aby szybko zarobić pieniądze w Twojej branży?

Kiedy zaczynałem pracę w ubezpieczeniach - mówili mi: 
- dasz radę
- liczy się statystyka 
Było w tedy takie powiedzenie, po czym poznać, że ktoś nadaje się na agenta ubezpieczeniowego?
Trzeba mu podstawić pod nos lusterko - jeśli zaparuje to się nadaje, jeśli nie zaparuje - gość nie żyje i się nie nadaje. Mieliśmy mnóstwo szkoleń prowadzonych przez "starszych kolegów" lub wynajętych super sprzedawców, którzy ostatnią transakcję zrobili kilka lat temu i "już nie zajmują się sprzedażą tylko zarządzaniem" X_X . Czułem się jak harcerz, który z drewnianym nożykiem do smarowania chleba miał dokonać odbicia Warszawy (nawiązując do dzisiejszego święta).
Czemu wysyła się setki młodych osób, bez przeszkolenia i odpowiedniego obycia w teren? Ponieważ większość nie, wie co ma znaczenie i jak szkolić oraz monitorować ich postępy.

 

Jak stać się Rambo sprzedaży i przestać być mięsem armatnim, działać szybko, skutecznie przy minimalnych zasobach? Jakie zatem kluczowe umiejętności powinien przyswoić świeżak, aby przetrwać w sprzedaży i mieć efekty:

 

  • Budowanie rapportu - część handlowców całymi latami dochodzi do tego, że jednak budowanie więzi i nici porozumienia z klientem ma kluczowe znacznie, aby klient chciał się z nami spotkać i szczerze porozmawiać o swoich potrzebach i problemach
  • Budowanie zaufania - bez zaufania nie ma sprzedaży, może być jedynie manipulacja. Większość rozmów handlowych bez zbudowanego zaufania przypomina rzucanie grochem o ścianę (gdzie jako grochu handlowiec używa słów rozumianych przez siebie jako język korzyści)
  • Zadawanie odpowiednich pytań na odpowiednich etapach rozmowy, w części firm dale uczy się kontroli rozmowy handlowej poprzez zadawanie jedynie otwartych pytań, bzdura
  • Mocniejsze "kontraktowanie" potencjalnych klientów i grupowanie ich w zależności czy już mają potrzebę, czy jest to temat na przyszłość
  • Wykonywanie maksymalnie dużej ilości działań w myśl zasady (najpierw masa później rzeźba)
  • Zostawianie sobie "otwartych drzwi" do każdego potencjalnego klienta niezależnie od wyniku rozmowy 
  • Budowanie bazy kontaktów z informacją, na czym stanęły rozmowy

 

Jaką wiedzę powinien mieć Rambo sprzedaży?

  • Jak budować szybko rapport z klientem?
  • Jak szybciej stawać się postrzeganym, jako osoba godna zaufania?
  • Jakie rutyny należy sobie przyswoić, aby nie musieć myśleć o planie?
  • Kiedy i jak planować a kiedy skupić się na robocie?
  • Opracowanie bazy reakcji na obiekcje klientów video jw. >
  • Opracowanie Grup Docelowych - kto jest naszym idealnym klientem  video jw>

Maciej Koper

 

A Tobie, co by zaoszczędziło czas na początku kariery handlowca? Jaka wiedza okazała się kluczowa? Napisz w komentarzu

Materiały związane tematycznie:

zobacz też kiedy zatrudnienie handlowca niszczy firmę >
zobacz też " Sprzedażowe ABC - czego potrzebuje handlowiec" >



wtorek, 25 listopada 2014

kiedy wbita ratuje transakcję. Jak radzić sobie z pasywnością potencjalnego klienta

Ostatnio mam sporo do czynienia z nowymi klientami, których pozyskuję na zlecenie moich zleceniodawców.Sytuacja może wyglądać różnie w różnych branżach natomiast niezależnie od tego co dokładnie powie potencjalny klient brzmi to mniej więcej tak:
  • Zanim coś Pan zaproponuje to chciałbym nadmienić, że dzisiaj nie podejmiemy decyzji 
  • Chciałbym zorientować się jak wygląda Państwa oferta 
  • Proszę mi przygotować ofertę na maila po naszej rozmowie ponieważ decyzje będziemy podejmować z zarządem 
 Mam na taką ewentualność opracowane 3 możliwe warianty. 


Krok  1- rzucam dynamit 


Przede wszystkim należy przejąć kontrolę nad rozmową. Często zadaję pytanie "To w takim razie po co się spotkaliśmy" tutaj klient ma zamiar mnie wyprosić "Chyba jest coś czego Pan się chciał dowiedzieć na takiej rozmowie? Jaki problem mielibyśmy rozwiązać aby w ogóle zacząć rozmowę o późniejszej współpracy". Często się sprawdza zastosowanie wbity czym konkretnie się zajmujemy - krótki, skondensowany język korzyści z dobrym case-study realizacji zawarty w maksymalnie 5 zdaniach.

 

 

 Krok 2 - sprawdzamy o co tak na prawdę chodzi

Tutaj pada zapewnienie klienta o tym, że do finalizacji potrzebuję znać sytuację klienta. Skupiamy się na temacie, który chce zrealizować klient, nie pada nawet cień propozycji co możemy zrobić. Jedyne co możemy w tym czasie robić to zadawać pytania i notować odpowiedzi. Bardzo ważne jest tutaj aby klient poczuł, że zależy nam na tym aby rozwiązać jego problem, aby przeprowadzić całość działań bez emocji. Profesjonalnie tak jak chirurg. 

Krok 3 - domykamy transakcję lub umawiamy kontakt na przyszłość

Skoro znamy już problem umawiamy termin spotkania celem podania rozwiązania. Chyba, że mamy akurat przy sobie umowę i widzimy, że klient nie jest zbyt pewny tego co oferujemy. Najlepszą opcją na zobaczenie obiekcji jest przeczytanie przez klienta umowy.



Zobacz też:



czwartek, 16 października 2014

Prościej się już nie da....

Powracając do źródeł chciałbym odnieść się do pytania, które pojawia się bardzo często na spotkaniach z klientami. To Panie Macieju jaki ma Pan pomysł na rozkręcenie u nas sprzedaży.

Odpowiadam:
  • Zastanowić się kto chce kupić Państwa produkt
  • Zaproponować mu spotkanie
  • Spotkać się z potencjalnym klientem 
  • Dać mu to czego potrzebuje 
  • Zadzwonić czy jest zadowolony i co takiego musiałoby się stać aby nas kiedyś polecił

poniedziałek, 6 października 2014

Jak zwiększyć swoje szanse na wyższą pensję ...

Od czasu odpalenia klubu zawodowych sprzedawców,  zaczęły się zgłaszać do nas osoby, które szukają ... handlowców ... :] jest to kuriozum ponieważ przekaz był de facto skierowany do pracowników. Ta sytuacja dała inspirację do napisania przeze mnie poniższego posta. Zapraszam do spojrzenia na siebie jako na "produkt" lub "usługodawcę"  oczami właścicieli firmy. Jak podrasować swoją karierę bez ściemniania i kłamania podczas rozmowy o pracę?

2 sposoby jak poprawić pensję zakładając, że na rynku pracy jesteśmy traktowani jako produkt możemy zwiększyć swoją wartość na co najmniej 3 sposoby:
  1. Poprawa jakości produktu
    • Nie czarujmy się. Nasz szef kupił nas takimi jacy jesteśmy. Jeśli kupujemy samochód albo komputer i go nie modernizujemy, nie aktualizujemy oprogramowania - tracimy a nie zyskujemy na wartości. Jeśli nie podnosimy swoich kompetencji, nie szlifujemy języka, nie wzmacniamy warsztatu sprzedażowego to nikt nam więcej nie zapłaci. W sprzedaży jest to bardzo proste do zaobserwowania, w przeciwieństwie do innych zawodów. Dlaczego? Ponieważ, efektywność handlowca można mierzyć w ilości przychodów jakie generuje. Jeśli zarabiamy dla firmy więcej - logiczna jest podwyżka. Jeśli nie to na jakiej podstawie mamy ją uzyskać? Bo się staramy? 
  2. Marketing
    •  Jeśli sprzedajemy auto to poza jego jakością liczy się sposób jego prezentacji. Tak samo jest z naszą karierą. Aby ktoś nas kupił musimy pokazać swoje kompetencje. Pełni entuzjazmu i kompetentni handlowcy bardzo często dostają propozycję pracy od klientów, z którymi się spotykają. Jeśli nie masz takich propozycji jesteś mówiąc w prost - słabym handlowcem Jeśli potencjalny pracodawca zaobserwuje nas w akcji to jest duże prawdopodobieństwo, że będzie chciał nas odkupić. Pamiętajmy, że akcji marketingowej produktu nie zaczyna się w sytuacji końca daty ważności. Taki produkt szybko się sprzeda, ale dostaniemy za niego 30-50% ceny. Zmieniając firmę powinniśmy  wcześniej zorientować się w rynku i wybudować sobie zaplecze oraz zostawić firmę w odpowiednim stanie. Przekazać wszystkie kontakty z klientami następcy. Poinformować wcześniej pracodawcę o naszych planach mają już przygotowaną drogę. Może się okazać, że akurat przygotowywał dla nas awans i premię, której wcześniej nie słyszeliśmy ;)

wtorek, 23 września 2014

Jakiego handlowca potrzebuje moja firma?

Rozwijając temat Kiedy zatrudnienie handlowca niszczy firmę

Kogo zatem potrzebuje firma? Jak układać system sprzedaży w małej firmie?

Możemy dokonać podziału na milion sposobów. osobiście proponuję dokonać go za pomocą kryteriów decyzyjnych, które ustalamy przy zatrudnianiu czyli - zakresie obowiązków

  • Możemy budować dział handlowy "organicznie", czyli zatrudniamy osoby o niskich kompetencjach- płacimy im podstawę + prowizję, dając sobie czas na to aby "się wyrobili". Budujemy system szkolenia i sprzedaży, który działa automatycznie dzięki czemu mamy niskie koszty początkowe. W takiej sytuacji powinniśmy mieć system budowy kompetencji i kariery ww. osób.


  • Drugi przypadek - Dzielimy kompetencje sprzedażowe na pozyskanie leada oraz domykanie transakcji przez co handlowiec, który domyka transakcje ale nie umie załatwić klienta zawsze będzie tańszy. Dodatkowo ograniczamy w takiej sytuacji ryzyko, że sprzedawca przejdzie do konkurencji, która płaci więcej jeśli wymagają prospectingu. Tutaj natomiast niebezpieczeństwem jest możliwość prześlizgnięcia się przez proce rekrutacyjny słabej osoby, która nie wykorzysta leadów efektywnie. 




  • Trzecia opcja zakłada, że kupujemy z innej firmy osobę o wysokich kompetencjach mającą doświadczenie i sieć kontaktów, które zapewniają start właściwie od pierwszego tygodnia pracy.Musimy jednak pamiętać, że nikt nie zrezygnuje z obecnej pracy jeśli zarabia w niej 5tys zł to minimum połowę tego budżetu musimy przygotować dla takiego handlowca w kwestii samej podstawy a część handlowców z pozostałych 2 typów może w tej kwestii być nie do końca szczerym i najnormalniej w świecie skłamać ile zarabiają lub przeskoczyć z branży do naszej firmy i będzie się rozkręcać 3-6 miesięcy. 
Nie ma zatem złotej zasady w doborze kompetencji handlowców, ale powinniśmy pamiętać, że mamy 2 opcje do wyboru - tworzyć system pod obecną sytuację lub tworzyć stanowisko pod konkretną osobę, z którą mamy kontakt. 

poniedziałek, 22 września 2014

Ale za co ja do cholery płacę? Mów Pan cenę? Ile to kosztuje.... a to mnie nie stać.

Nie wiem czy zdarzyło się Państwu usłyszeć takie słowa od klienta?

Osobiście nie spotkałem się z tym aby ktoś poza mną usłyszał coś takiego od klienta w bezpośredniej formie. Kiedy zaczynałem w ubezpieczeniach w wieku 19 lat to zdanie słyszałem bardzo często.
"Panie ale za co ja dokładnie płacę?!". Siadało się wtedy z klientem i rozmawiało merytorycznie. Po tych 9 latach nic się nie zmieniło poza formą. Dzisiaj klienci mówią: "Zastanowimy się, muszę to przemyśleć, to proszę wysłać ofertę na maila, nie mamy budżetu, nie teraz, to nie jest dla mnie". To co w takiej sytuacji robię to wyłożenie kart na stół "Proszę Pana ale to jest kwestia ceny, nie ufa mi Pan czy nie wierzy Pan w ten produkt czy Pan go nie potrzebuje? Proszę powiedzieć o co chodzi.... szczerość za szczerość", i w tedy zaczyna się merytoryczna rozmowa.

Klient nie chce bo nie chce, lub nie umie podjąć decyzji...

Często spotykam się z sytuacją kiedy sami handlowcy w firmie nie rozumieją swojej oferty, nie mówiąc już o jej wycenie ani o argumentacji ceny. W większości spotkań, w których brałem udział temat ceny był tematem tabu. Jaka jest moja opinia na ten temat. Jest kilka powodów takiej sytuacji:
  1. Klient nie do końca wie co kupuje,
  2. Klient nie ma punktu odniesienia i nie wie czy cena jest dobra 
  3. Klient nie do końca czuje, że może nam zaufać 
  4. Sami jako sprzedawcy nie wiemy co sprzedajemy
  5. Wiemy, że mamy wyższą marżę niż inni ale nie wiemy dlaczego (pomimo, że 10 innych firm ma 2 krotnie wyższe ceny niż nasze i też nie wiemy czemu)
  6. Sami nie kupilibyśmy produktu (co więcej nie korzystamy z niego) więc nie możemy przekazać klientowi jak to jest z niego korzystać bo nie znamy serwisu, nie wiemy czy jest na odpowiednim poziomie etc. 

Co robić kiedy mamy problem z podaniem ceny:

Nie mam zielonego pojęcia z czego może wynikać Państwa obawa, ale o to jak sobie z tym radzę. Sprzedając dla 5 różnych firm miesięcznie opracowałem sobie schemat, który obejmuje rozwiązania powyższych problemów, z którymi sam mam zawsze problem przy zaczynaniu nowego tematu oto moje wnioski:

  1. Trzeba znać produkt od podszewki, trzeba usiąść i poświęcić tydzień na doszkolenie produktowe ile co kosztuje, jakie korzyści wynikają z każdej funkcjonalności produktu/usługi, za co klient płaci, jak oszczędza i ile oszczędza kupując go ode mnie. Porozmawiać z użytkownikami, klientami konkurencji, kolegami, kierownikami- jeśli trzeba to zgnębić właściciela firmy aby opracować opis produktu i cenniki.
  2. Trzeba znać benchmark i umieć to wykorzystać, często wystarczy pokazać punkt odniesienia np.sprzedając obsługę sekretarską:
    1. Płaci Pan sekretarce- nie - sam Pan to robi - tak- czemu - bo mnie nie stać - a ile by Pan zrobił więcej spotkań jakby Panu ktoś ogarnął papiery - 5 - ile by Pan na tym zarobił - 2 tys- a jakby Pan miał osobę na etat to ile by Pan jej płacił - 2.5000 - to jakby Pan miał to za 500 byłoby ok?- byłoby - to ja Panu proponuję 350zł, co Pan na to?
  3. Działanie, działanie, działanie- im więcej realizacji tym więcej doświadczenia, im więcej doświadczenia tym większa pewność siebie i autorytet. Zrób 100 spotkań a potem się zobaczy dalej.
  4. To jest zwykłe lenistwo - nie uważam aby trzeba było ten temat rozwijać, może warto zmienić branżę
  5. To jest kwestia naszych przekonań i sytuacji rynkowej, zakładam, że cena do jakości dla klienta po prostu się opłaca i analizujemy to subiektywnie. Gdyby były produkty spełniające oczekiwania w 100% to handlowcy byliby bezrobotni.
  6. Chyba już wiemy co powinniśmy zrobić? - zapytać zadowolonych klientów co sprawia, że są zadowoleni i tych co są mniej zadowoleni - jak zmodyfikować produkt i przekazać szefostwu dane aby w przyszłości nas polecali

Kiedy zaczynać od ceny

W sytuacji kiedy działamy profesjonalnie a nie personalnie możemy budować poziom ceny od dołu, lub od góry. 

Od dołu - podajemy części składowe oferty (klocki) i z nich budujemy ofertę 
od góry - określamy budżet i w jego zakresie budujemy propozycję. 

To jak lepiej budować ofertę  w mojej opinii jest indywidualną kwestią i zależy nie tyle od nas tylko od oczekiwań klienta i faworyzowanie jednej z tych metod jest w moim odczuciu mało życiowe. Oczywiście mamy swoje preferencje natomiast finalnie i tak chodzi o to aby się dogadać tak aby klient do nas wracał i kupował do póki działamy w branży, której potrzebuje.  

niedziela, 21 września 2014

Kiedy zatrudnienie handlowca niszczy firmę?

Większość firm uważa, że zatrudnianie handlowca jest najlepszym pomysłem w sytuacji kiedy brakuje nam klientów. Okazuje się to zgubne. Dlaczego?


Ponieważ najlepszym momentem do zatrudnienia dobrego handlowca jest sytuacja w której jesteśmy w stanie przekazać mu "leady" do finalizacji. W sytuacji kiedy handlowiec działa w myśl zasady zrób to sam i musi szukać klientów- traci cenny czas na "rozkręcenie się" i start. Taka sytuacja trwa w zbadanych przeze mnie firmach minimum 3 miesiące a w branży technicznej kiedy bierzemy osobę bez wykształcenia technicznego i kontaktów w branży nawet 1,5 roku. Wyjątkiem jest sytuacja kiedy szukamy osobę do prospectingu (szukania potencjalnych klientów) i closera (do zamykania transakcji) lub kupujemy osobę z wybudowanym portfelem klientów.

 

Kiedy zatem jest najlepszy czas na zatrudnienie handlowca w przedziale 0-2500zł podstawy?


W sytuacji kiedy nie wyrabiamy się z robotą i do każdego pozyskanego samodzielnie klienta dorzucamy handlowcowi 2-3 leady do nowych transakcji. Dlaczego? Ponieważ i tak byśmy nie domknęli tych transakcji i klienci mogliby wybrać konkurencję a handlowiec ma szansę "się zwrócić" już od pierwszego klienta. Jeśli nie mamy systemu pozyskiwania leadów i przekazywania ich handlowcom to budowanie działu handlowego na osobach o niskich kompetencjach związanych z prospectingiem może być bardzo niebezpieczne zarówno dla firmy jak i dla sprzedawcy.





poniedziałek, 28 lipca 2014

Nie ma nic za darmo, czyli jak wybrać szkolenie sprzedazowe cz.2

Poruszyliśmy ostatnio temat motywacji. Dzisiaj chciałbym spojrzeć na temat przez pryzmat ceny

 

Na cenę składają się w mojej opinii 3 aspekty

  • Oczekiwania 

    Jakie mam oczekiwania względem treści jaką tam pozyskam (patrz post  <część pierwsza >)
    Jakie mam oczekiwania względem osób prowadzących, czy mają to być praktycy czy trenerzy, którzy mają nam wpoić konkretne umiejętności, podzielić się wiedzą, oszczędzić nam czas na szukaniu treści w książkach, pokierować gdzie szukać bardziej szczegółowej wiedzy.
  • Efekty - w stosunku do naszych zarobków

    Jakich efektów na samym spotkaniu i po spotkaniu oczekuję? Czy chcę doładować energię? Czy chcę miło spędzić czas? Porozmawiać z osobami z branży? Czy oczekuję określonego efektu np. w postaci zwiększenia efektów telemarketingu lub domykania transakcji o 20-30%. Zakładam, że cena danego spotkania nie powinna przekraczać 5% rocznego przychodu i jeśli mówimy o umiejętnościach sprzedażowych powinna generować zwrot minimum 200% kosztów szkolenia w postaci zwiększenia przychodów lub sprzedaży podczas samych szkoleń.
  • Konwencja 

    Wyróżniamy kilka "typów spotkań" , nie będę tu wprowadzał dodatkowych definicji ponieważ można je z powodzeniem znaleźć w Internecie. Oto jak ja je odbieram. 

  • seminaria / konferencje - duże, zazwyczaj kilkudniowe imprezy z wieloma prelegentami poświęcone jakiemuś tematowi. 
  • szkolenia - spotkania nastawione na pozyskanie wiedzy, np zmienia się ustawa o VAT - idziemy na szkolenie aby lepiej rozliczać firmę, dostać wiedzę + interpretację eksperta, jego opinię, dopytać o niejasności
  • warsztaty /treningi - spotkania mające na celu nabycie umiejętności np. śpiewu, biegania, odpowiadania na obiekcje, wystąpień publicznych za pomocą ćwiczeń dopasowanych do grupy ale odbywanych w grupach 8-18 osobowych
  • coaching/ doradztwo w procesie / trening personalny - indywidualna lub grupowa praca nad konkretnymi przypadkami "z życia" uczestnika jeden na jeden lub w małej grupie do 8 osób.
  • networkingi - spotkania w celu wymiany rekomendacji oraz doświadczeń firm z różnych branż
  • kluby doskonalenia - regularne spotkania mające określone cele , założenia i sposób odbywania (agendę) np. BNI, koło gospodyń wiejskich, Klub Zawodowych Sprzedawców, Kluby Golfowe, Kluby Fitness

Czy opłaca się chodzić na darmowe szkolenia? To zależy
  • kogo tam spotkam jako uczestnika/prelegenta
  • jakiej wiedzy oczekuję 
  • jakie chcę mieć efekty

Kto płaci za moje szkolenie?
  • Szef 
    • czy szef wie czego potrzebuję? , czy pracownik chce się szkolić z danego zakresu, czy widzi w tym wartość czy utrudnienie?

  • Ja sam 
    • Czy firma wie czego potrzebuję? Jak zbadali moje potrzeby?


Ceny "spotkań" są różne. Wynika to nie tylko z konwencji i jakości, ale również z segmentacji rynku klientów. Zupełnie inaczej będzie wyglądać seminarium za 100zł niż takie za 10.000zł . Bardzo często niestety zdarza się, że firmy specjalnie pompują ceny szukając "frajera", który zamiast 200 zł może zapłacić 2.000zł . Aby się przed tym zabezpieczyć sugeruję porównywać:
cenę za godzinę szkolenia o podobnej tematyce w innych firmach, oraz z efektami poprzednich uczestników i czasem jaki firma jest na rynku, opiniami.


Dla mnie rozsądne ceny szkoleń zaczynają się od 300zł za dzień jeśli chodzi o szkolenia otwarte, 3000zł jeśli mówimy o szkoleniach zamkniętych, poniżej tych kwot możemy się spodziewać, że podczas szkolenia firma będzie nam chciała dosprzedać coś 10 krotnie droższego aby wyjść na swoje.

Bardzo ciekawą formą "wypróbwania" jaką widziałem są spotkania 3 godzinne w bezpłatnej konwencji lub w cenie do 150zł gdzie można skorzystać z wiedzy, poznać prowadzącego i dostać namiastkę szkolenia za 2-2,5tys. 


Czym głównie sugerujecie się przy wyborze szkolenia? 



niedziela, 13 lipca 2014

Jak wybrać szkolenie sprzedażowe cz.1

Jak wybrać dobre szkolenie sprzedażowe. 
Sporo klientów porusza na moich rozmowach temat kompetencji firm zajmujących się szkoleniami. Chciałbym przedstawić mój subiektywny pogląd. 

Pierwsze pytanie jakie trzeba sobie zadać to: Po co mi jest potrzebne szkolenie?


  • Czy chcę się doładować pozytywną energią?
  • Czy potrzebuję konkretnych umiejętności?
  • Czy potrzebuję inspiracji?
  • Czy potrzebuję kontaktów?

 

 

 

 

Umiejętności 

Głównym powodem uczestnictwa w szkoleniach są:
 - chęć zdobycia konkretnej, zweryfikowanej wiedzy na dany temat np. zmiany w podatkach, wytyczne BHP, prawo pracy
- chęć nabycia określonej umiejętności np. szybszego domykania transakcji, sprawienia aby klienci, do których dzwonimy kupowali więcej produktów

Jakie umiejętności chcę nabyć? Czy oferta zawiera praktyczne ćwiczenia. Najlepiej zadać kilka pytań organizatorowi szkolenia np. :
- jakie klienci mają efekty po szkoleniu 

- jak te efekty są mierzone
- jakie oczekiwania mają zazwyczaj klienci i czy są one spełniane?

  Inspiracja 

Pytanie brzmi: W jakiej dziedzinie potrzebujemy inspiracji. Kluczową kwestią w mojej opinii jeśli poszukujemy nowej inspiracji jest zmiana otoczenia. Trzeba zwrócić uwagę na temat szklenia oraz na prelegentów. Czy są to autorytety w swojej dziedzinie. Czy będziemy się podczas tego spotkania dobrze bawić. Bardzo dobrze sprawdzają się tutaj również wszelkiego rodzaju warsztaty gdzie ćwiczymy konkretne umiejętności. 

 

Energia 

Tutaj nie ma się co rozwodzić. Lepiej umówić się na piwo lub coś mocniejszego z osobami, które są bardziej doświadczone niż płacić lub wybrać darmowe spotkania albo takie do 50zł lub imprezę networkingową.  

 


  Kontakty

Specyficzną grupą klientów są osoby, które jeżdżą po szkoleniach aby nawiązać nowe kontakty. Odwiedzają Networkingi, Targi , Konferencje głównie aby poznać osoby z branży, znaleźć partnera biznesowego, sprzedać bądź kupić.


Jeśli masz swoje zdanie na ten temat proszę o komentarz.

wtorek, 10 czerwca 2014

Telefonowanie - zły dotyk sprzedawcy cz. 2 relacja w 15 sekund

Czy da się zbudować relację z klientem w 15 sekund?


Niektórzy powiedzą, że nie, inni powiedzą, że tak, a ja powiem - podczas wykonywania telefonu celem umówienia spotkania często 15 seund to tyle ile jest w stanie wysłuchać potencjalny klient zanim się rozłączy. Więcej czasu po prostu nie mamy.


Pojawia się pytanie jak to zrobić?


Posłużę się własnym przykładem 

Odebrałem telefon:
- Witam XYZ , z tej strony czy rozmawiam z osobą decyzyjną?
- myślę sobie WTF X_X - tak w czym mogę służyć - już wiem, że będą mi coś chcieli sprzedać
- Mam specjalnie dla Pana przygotowaną ofertę xxxxxxx ( tu pojawiła się nazwa produktu i firmy) ,za pół ceny. Rozumiem, że jest Pan zainteresowany.
- A po czym Pani tak rozumie
- Bo to jest bardzo dobra oferta 
- WTF! wróżka j*****, (sobie myślę) - No to źle Pani myśli 
- To ja Panu obniżę abonament jeszcze o 20 % i dołożę drugiego tableta gratis 
- Myślę sobie- z**** , dzień dziecka , dwa za jeden- Ale ja nie potrzebuję tableta a co dopiero 2 tabletów
- Ale może Pan je zwrócić do 2 tygodni, czyli rozumiem, że mogę taką paczkę Panu wysłać?
X_X  rozmowa trwała jeszcze 10 minut ponieważ Pani ewidentnie w procedurze miała rozpisany zakaz rozłączania się 


I tu pojawia się pytanie co poszło nie tak.Czy klient powinien czuć się jakby rozmawiał ze ścianą lub z robotem?

Problem moim zdaniem polega głównie na tym, że handlowcy a nawet nie handlowcy tylko osoby piszące durne skrypty telemarketerom nie traktują klientów jak ludzi tylko jak bydło. Z jednej strony jest ku temu powód ponieważ znam co najmniej 20 osób, które są mniej asertywne i nie odmówią jeśli zastosuje się nich tak okrutną ilość chamskiej manipulacji opartej o zasadę konsekwencji. Cywile  w większości boją się sprzedawców. 

Jak zatem działać aby klient nam zaufał?

 
www.wikipedia.org

  • Czyste intencje - jeśli chcesz sprzedać komuś coś czego nie potrzebuje to jesteś sam sobie winien. Wysil się przynajmniej aby zadać kilka pytań badających potrzeby klienta. 
    • Jakie pytania zadać?
      • Czy jest Pan zadowolony z obecnej oferty?
      • Czy często korzysta Pan z Internetu w telefonie i dlaczego?
      • Czy chciałby Pan mieć dostęp do maila i stron Internetowych szybciej i sprawniej?
      • Czy myślał Pan o tym co by Pan chciał otrzymać w zamian za swoją lojalność wobec naszej marki?
  •  Być człowiekiem a nie robotem- masz skrypt? - świetnie, naucz się go czytać i odpowiednio intonować. Dopasuj się do klienta. Zaintonuj ważne kwestie. Słuchaj i postaraj się zrozumieć to co mówi klient. Klient to nie bydło, które idzie wytyczonym korytarzem na rzeź. Ludziom trzeba pozwolić coś powiedzieć. Zadaj pytania a nie wmawiaj klientowi co ma rozumieć i co ma myśleć. 

  • Zapisz sobie odpowiedzi na obiekcje i opracuj na nie odpowiedzi, 90% osób mówi, że nie jest zainteresowanych i nie ma budżetu. Jeśli taka odpowiedź pada na początku rozmowy to zastanów się dlaczego (skoro klient nie zna jeszcze oferty). Klient Cię nie zna ma obawy.
    Co zrobisz aby Ci zaufał skoro nie wiesz co jest dla niego kluczowe przy wyborze oferty:
  • Dobry otwieracz- To jak zaczynasz rozmowę ma kolosalne znaczenie. Głównie ton głosu. Na tej podstawie sam selekcjonujesz osoby, które do Ciebie dzwonią. Zastanów się co Twój klient chciałby usłyszeć po podniesieniu słuchawki i postaw się w jego sytuacji.




środa, 4 czerwca 2014

Telefonowanie - zły dotyk sprzedawcy cz. 1 - CEL


       Po wykonaniu sporej ilości zleceń opartej o telefonowanie warto napisać coś sensownego ponieważ przez ostatnie 3 miesiące obaliłem sporo mitów, z którymi sam się zmagałem. 

      1 mit - telefony na zimno są nieefektywne.
      Straszna głupota z jednej strony a z drugiej przykry fakt. Wszystko zależy od 2 kluczowych czynników tego co powiemy i tego jak powiemy.


      Większość osób dzwoni do potencjalnych klientów aby ... sprzedać. I tu pojawia się problem ponieważ mało, który klient chce podejmować decyzję o zakupie przez telefon. Trzeba być naprawdę dobrym macherem aby sprzedawać przez telefon nieznany produkt obcym ludziom w sytuacji kiedy nie reprezentujemy rozpoznawalnej marki. 

      Zazwyczaj zimne  telefony kończą się słowami:
      - proszę wysłać ofertę na maila
      - nie 
      - nie!
      - nie jestem zainteresowany
      - proszę wy*******ać

      Pojawia się pytanie od czego zacząć?

      Dzwonienie zaczynamy od celu dzwonienia.

      Pytania jakie powinniśmy sobie zadać przed robotą:


      • Po co dzwonię?
      • Jaki jest mój plan minimum?
      • Czy to ma sens i w jakiej konfiguracji ten rodzaj pozyskiwania klienta w ogóle mi się opłaci?
      • Czy dzwonię aby sprzedać czy dzwonię aby poznać potrzeby klienta?
      • Czy dzwonię aby nawiązać relację, czy dzwonię aby poirytować klienta?
      • Co mnie irytuje kiedy do mnie dzwonią?
      • Jak sprawić aby sama rozmowa była dla klienta wartościowa?
      • Czy dzwonię z produktem/usługą do której jestem przekonany?
      • Czy wiem jakie klienci mają obiekcje i mam przygotowane minimum 2 odpowiedzi na każdą z nich?
      • Jak często trenuję odpowiedzi na obiekcje klientów?
      • Czy orientuję się choćby minimalnie w rynku, na którym działam?
      • Jakie mam przewagi konkurencyjne?
      • Jak pozyskam uwagę klienta?
      • Czy jestem przygotowany, że telefon zaczniemy od "nie dziękuję" i czy mam sprawdzony sposób odpowiedzi. 
      Wersja AUDIO:




       W kolejnym odcinku Złego dotyku sprzedawcy poruszę temat otwierania rozmowy handlowej i budowania ekspresowej relacji z klientem. <KOPLEJNY ODCINEK>

      poniedziałek, 14 kwietnia 2014

      4 spotkania dziennie

      Osobiście spotykam się z 3-4 nowymi potencjalnymi klientami (leadami) tygodniowo, zajmuje mi to 10-20% czasu czyli jeden dzień pracy w sytuacji kiedy "mamy zapewnioną robotę na 3 miesiące do przodu". Do niedawna robiłem 5-10 spotkań z potencjalnymi klientami tygodniowo.Teraz jestem w stanie lepiej sprawdzać przed spotkaniem jaki mamy potencjał na finalizację transakcji.

      Czas jaki poświęcam na realizację projektów 40%,
      domykanie transakcji (kolejne spotkania) 10-20%
      10%-20% marketing, pozyskiwanie nowych leadów
      10% administracja, zarządzanie,delegowanie zadań

      Kluczową moim zdaniem kwestią jest umiejętna ocena czy z danym leadem warto się spotkać, czy też nie warto się spotykać. Takie podejście oszczędza czas i pieniądze na dojazdy oraz sporo frustracji. Należy też zaznaczyć, że przez pierwsze 4 lata tak naprawdę nie robiłem spotkań handlowych. To były spotkania marketingowe ponieważ nie miałem odpowiedniego doświadczenia, klienci nie odczuwali potrzeby zakupu, nie miałem możliwości zaproponowania im "tańszej" wersji produktu "aby zacząć współpracę". Dzisiaj mamy to wszystko.

      Jeśli klient dzwoni do nas i proponuje spotkanie to jest to sygnał, że umawiam spotkanie handlowe.
      Jeśli to ja dzwonię do klienta i ponadto nie jestem w stanie ocenić czy kupi cokolwiek- to jest to marketing. Niestety pierwsze 3 lata - jeśli zaczynamy upływają pod znakiem spotkań marketingowych. Aby mieć efekt sprzedażowy musimy robić około 5-6 spotkań dziennie. Oczywiście różne branże mają różną charakterystykę.